Skip to content

Li-Ning Rouge Rabbit IV – recenzja

Buty do biegania to temat rzeka a tym razem pod lupę wziąłem coś egzotycznego rodem z odległych Chin. Marka Li-Ning, bo o Niej mowa dostępna jest m.in. za pośrednictwem popularnego portalu sprzedażowego AliExpress. Co ciekawe marka ta prowadzi również dystrybucję na terenie Naszego kraju. Jeśli chcecie z ciekawości przejrzeć ofertę odsyłam Was na tę stronę.

Skąd pomysł na obuwie Li-Ning?

Na wstępie zaznaczę, że wpis ten nie ma charakteru reklamowego. Recenzowane obuwie Li-Ning Rouge Rabbit IV kupiłem sam.

O chińskiej marce słyszałem już nieco wcześniej. Dwóch moich znajomych posiadało obuwie tej marki i oceniało je co najmniej dobrze. Postanowiłem sam się o tym przekonać.

Testując na przestrzeni kilku ostatnich lat wiele par specjalistycznego obuwia biegowego różnych miarek wydaje mi się, że mam całkiem niezły punkt odniesienia. Moje spostrzeżenia mogą zatem stanowić wiarygodne źródło informacji.

Przeglądając polskie strony internetowe nie znalazłem tekstów na temat tego modelu. Postanowiłem więc go kupić i zestawić jego cechy z innymi znanymi mi produktami.

Fakty z użytkowania

Kiedy kupowałem recenzowane w tym wpisie obuwie był początek grudnia 2020 roku. Dość szybko udało mi się zrobić sesję zdjęciową, ale minęło jeszcze trochę czasu zanim buty doczekały się swojego pierwszego użycia.

Kiedy już w lutym br. po raz pierwszy założyłem buty Li-Ning Rouge Rabbit IV, nie sądziłem jeszcze, że minie sporo ponad pół roku kiedy w końcu doczekają się publikacji recenzji. Wreszcie po kilku podejściach udało się. Chociaż trwało to na prawdę długo to jednak dzięki temu mogę śmiało napisać, że jest ona wiarygodna i miarodajna.

Szczegóły testu.

22

DNI

Treningu

338

KM

Pokonanego dystansu

1503

MINUT

Czasu użytkowania

Na przestrzeni tych kilku miesięcy oraz ponad 300 przebiegniętych kilometrów udało mi się przetestować opisywane buty w zróżnicowanym terenie oraz tempie. Biegałem w nich na bieżni tartanowej, drogach asfaltowych oraz rowerowych z kostki brukowej a także po naturalnym podłożu w lesie. Tak jak przypuszczałem Li-Ning Rouge Rabbit IV okazały się klasycznymi, uniwersalnymi butami treningowymi, na większość jednostek treningowych.

Aukcja sprzedażowa, choć bogata w fotografie nie szczególnie dopracowana została pod kątem danych technicznych. Oprócz podstawowych parametrów, które można samemu zmierzyć lub subiektywnie odczuć na próżno znaleźć większą ilość informacji.

Li-Ning Rouge Rabbit IV – dane ogólne:

  • Rodzaj obuwia: neutralne
  • Przeznaczenia: nawierzchnie utwardzone
  • Waga: 272 gramy w rozmiarze 10 US (43 1/3 EU)
  • Dedykowane dla osób o wadze: 40-90 kg
  • Cena katalogowa: około $85

Cholewka

Cholewka w obuwiu została wykonana z cienkiego meshu. Takie rozwiązanie zapewnia dobrą przewiewność a stopa swobodnie oddycha wewnątrz buta. Cholewka w moim odczuciu wykonana jest dość solidne. Po dotychczasowym, kilkumiesięcznym użytkowaniu nie występują nadal żadne rozprucia, które mogłyby wskazywać na niską jakość zastosowanych materiałów. Pierwszy znaczący plus, ponieważ w większości przypadków to właśnie ta część obuwia ulega największym deformacjom.

Dodatkowo na zewnętrznej jak i wewnętrznej części cholewki na materiale zostały naniesione nadruki w technologii 3D Printing, które oprócz walorów wizualnych odgrywają konkretną rolę a mianowicie stanowią wzmocnienie cholewki. Takie rozwiązanie nie jest czymś nowym i stosują go również producenci innych, specjalistycznych marek. W taki sposób został wtopiony znaczek producenta oraz inne elementy. Trzeba przyznać, że przykuwają one uwagę i wyglądają co najmniej ciekawie.

Wiązanie

W recenzowanym przede mnie obuwiu zastosowano klasyczne wiązania. Sznurówki mają kształt raczej podłużnych, aniżeli okrągłych, co w moim odczuciu ogranicza nadmierne rozwiązywanie.

Język

Język w tym obuwiu składa się z kilku warstw materiału. Warstwa najbardziej widoczna od góry ma kształt kratki o dużych oczkach. Materiał o jednolitym splocie poniżej wzmacnia znacznie ten element. To co najistotniejsze to fakt, że język w bucie nie przesuwa się i nie podrażnia górnej części stopy.

Zapiętek

Zapiętki w butach mają raczej klasyczne wykonanie. Pięta i okolice ścięgna Achillesa osadzone są w bucie stabilnie i nie powodują żadnych rotacji np. góra-dół co może potęgować nieprzyjemne kontuzje.

Z detali można wspomnieć tutaj o “pętelce”, która jak się domyślam ma ułatwiać zakładanie obuwia np. palcem wskazującym. Choć w kwestii tej zdecydowanie zalecam całkowite rozsznurowywanie butów w celu ponownego ich założenia, lub używanie przeznaczonej do tego specjalnej łyżki do butów.

Szerokość

I to jest w zasadzie kluczowa kwestia, którą należy rozważyć przy ewentualnym zakupie Li-Ning Rouge Rabbit IV. Nie miałem do czynienia z innymi modelami obuwia tej chińskiej marki, więc jest mi trudno stwierdzić, czy jest to norma, ale buty te zaliczają się do raczej szerszych, niż węższych. Sam producent określa szerokość cholewki jako średnią.

Jestem biegaczem o wąskiej stopie, więc szerokość cholewki dała się wyraźnie odczuć już podczas pierwszej przymiarki. W czasie późniejszego użytkowania efekt w zasadzie był podobny. Muszę jednak przyznać, że mój styl wiązania obuwia znacznie zwężał cholewkę nad podbiciem a przestrzeń w okolicach palców, w przedniej części obuwia była komfortowa, nawet podczas dłuższych treningów. Testowane przeze mnie Li-Ningi są więc raczej dedykowane na średnią i szerszą budowę stopy, ale odpowiednio związane nie powodują efektów jej “pływania”, nawet u osób o węższym układzie.

Podeszwa wewnętrzna

Za amortyzację w butach odpowiada technologia Light Foam. Nie ma w tym rozwiązaniu nic nadzwyczaj spektakularnego. Większość pianki to najbardziej popularna i stosowana od kilkudziesięciu lat pianka EVA. Stopień amortyzacji w butach mogę określić jako średni. Buty nie są ani zbyt miękkie, ani przesadnie twarde. Przetoczenie stopy jest płynne i dla mnie osobiście przyjemniejsze, aniżeli w kilku innych modelach butów biegowych w tej klasie jakościowo-cenowej. Na pewno nie jest to but przeznaczony dla osób z wyraźną nadwagą. Sam producent podaje dość szerokie widełki od 40 nawet do 90 kilogramów.

Sam wygląd pianki z bocznej perspektywy jest raczej normalny. W przedniej części od strony zewnętrznej pod palcami i pod śródstopiem naniesiony został kolorowy druk, który całkiem nieźle współgra z wcześniej wspomnianym printem otulającym cholewkę buta.

Podeszwa zewnętrzna

O podeszwie zewnętrznej producent mówi niewiele. Składa się ona w głównej mierze z dwóch charakterystycznych elementów.

Pierwszym z nich jest guma, której gęstości i twardości pod kątem laboratoryjnym raczej nie znamy. Na odstawie przebiegniętych kilkudziesięciu godzin w zróżnicowanym terenie mogę jednak wypowiedzieć się o jej trwałości. A tę oceniam bardzo dobrze. Stopień przetarć, szczególnie od storn zewnętrznych (jestem typowym supinatorem) jest zaskakująco niewielki. W większości butów, w których biegam gumowa podeszwa w okolicach pięty i śródstopia od strony zewnętrznych najczęściej wyciera się do poziomu pianki podeszwowej. Tutaj po blisko 350 kilometrach takiego efektu nie ma a na niemalże całej powierzchni zarówno lewego jak i prawego buta wciąż doskonale zarysowany jest jego bieżnik. Ponadto w dalszym ciągu wyraźnie widoczne są rowki, które dzielą gumę zarówno wzdłuż jak i wszerz co ma za zadanie łagodniej przetaczać stopę od lądowania ku ponownemu wybiciu.

Drugim elementem, którego nie sposób nie zauważyć jest TPU Support. To tworzywo przypominające plastikowy element zlokalizowane w centralnej części podeszwy i zagłębione względem gumy podeszwowej. Za skrótem TPU kryje się bardzo skomplikowana nazwa tworzywa, którym jest termoplastyczny elastomer poliuretanowy. Nazwa przyprawia o ciarki na cielę, a że z fizyką nie wiele mam wspólnego nie będę w tym miejscu skupiał się na samej technologii, co na jej zastosowaniu. A i w tym przypadku nie trzeba daleko szukać odpowiedników u innych producentów. To bardzo charakterystyczny element konstrukcyjny buta, który ma zapewnić przede wszystkim jego sprężystość, ale też nadać nieco sztywności. Rozchodzi się tutaj o ograniczenie nieco ruchów skrętnych buta. Tak jak wspomniałem już wcześniej jest to typ buta neutralnego. Dlatego też nie należy kojarzyć TPU Support z elementem mającym przeciwdziałać nadmiernej pronacji u biegaczy. Charakterystyczny rowek może powodować “zakleszczenie” się kamienia np. podczas biegu po kamienistym podłożu co szczególnie czuć będzie po wybiegu na płaski asfalt. Poza tym nie widzę w tym rozwiązaniu większych minusów.

Aspekt wizualny

Kilka lat pracy w specjalistycznym sklepie dla biegaczy, oferującym szereg butów wiodących marek biegowych nauczyło mnie, aby uczulać klientów, że aspekty wizualne to sprawa drugoplanowa. Od tego czasu zdania w zasadzie nie zmieniłem. Chociaż w przypadku chęci zakupu tych właśnie butów miałem do wyrobu kilka wariantów kolorystycznych. Li-Ning Rouge Rabbit IV kupiłem eksperymentalnie czego od początku nie ukrywałem. I dlatego przy wyborze zdecydowałem się na najciekawszy według mnie układ kolorów.

Nietypowe opakowanie

Muszę przyznać, że sposób zapakowania butów bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Otóż buty Li-Ning nie miały klasycznego tekturowego pudełka. Spakowane zostały w pakowny worek z tekstylnego materiału. Worki takie znane są większości biegaczy, ponieważ często występują w pakietach startowych na zawody. Ten jednak wydaje się być zdecydowanie solidniej wykonany.

Podsumowanie

W zakończeniu muszę napisać, że Li-Ning Rouge Rabbit IV na prawdę pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie spodziewałem się przede wszystkim tak solidnego wykonania, którego nie powstydziłaby się inna globalna marka obuwia sportowego. Faktem jest, że z większości butów korzystam nawet grubo ponad 1000 kilometrów. Jednak obecny stan produktu w odniesieniu do dotychczasowej eksploatacji i tak prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Oczywiście nie będę kłamał, że to moje absolutnie najlepsze buty treningowe do biegania. Naturalnie, że nie będzie to nawet TOP3, ale (…) na prawdę to nie są złe buty!

Minusem zakupów na chińskiej platformie jest bez wątpienia fakt, że możliwości ewentualnej reklamacji są albo mocno ograniczone, albo całkowicie niemożliwe. Jest to pewne ryzyko, jak i to związane z faktem, czy zakupiony towar w ogóle dotrze do odbiorcy a jeśli tak to w jakim czasie. Choć pod tym katem nie mogę mieć większych zastrzeżeń, gdyż zdarzyło mi się już, że paczka o wartości dosłownie kilkudziesięciu złotych zaginęła a ja otrzymałem od sprzedawcy zwrot należności. W takim motłochu i gąszczu zamówień, aukcji to na prawdę fakt warty zauważenia, że ktoś się zainteresował i zaproponował ugodowe rozwiązanie nieskutecznej transakcji.

Cena

Cena jest nieodzowną kwestią każdej recenzji. A ta okazała się wręcz rewelacyjna. Serwis AliExpress oferuje sporo dodatkowych rabatów, które często sumują się. Z takiej okazji właśnie udało mi się skorzystać. Po wszystkich łącznie rabatach i z darmową dostawą ostateczny koszt wyniósł 107 złotych.

Obiektywnie rzecz ujmując Li-Ning Rouge Rabbit IV nie odbiegają znacząco od butów biegowych znanych marek z środkowego przedziału cenowego, a za taki przyjąć mogę 300-400 złotych. Prawdopodobnie nie zarekomendowałbym ich osobie, która rozpoczyna dopiero swoją przygodę z bieganiem. Nie miałbym natomiast oporów, aby do zakupu namówić biegacza, który w swojej szafie dysponuje kilkoma parami butów. Osobie, która biega sporo kilometrów, zużywa je na bieżąco i nie chcę wydawać kolejnych ponad 500 złotych na zakup kolejnej pary do tzw. klepania kilometrów. Propozycja od Li-Ning może stanowić kolejną parę uniwersalnych butów treningowych. I tutaj nie mam wątpliwości, że w kategorii “jakość-cena” wszystko się spina.

Published inRecenzje

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.