Skip to content

6 Bieg Pamięci Dywizjonu 303 – relacja

Bieg upamiętniający polskich lotników, walczących podczas II wojny światowej zajmuje istotne miejsce w moim kalendarzu startowym. Co roku (za wyjątkiem roku 2020) w lipcu w małej wsi w gminie Borki na Lubelszczyźnie rozgrywany jest bieg na dwóch symbolicznych dystansach 11,303 km, 3,303 km oraz marsz Nordic Walking 5,303 km. Tegoroczna edycja była moją czwartą na krótszym dystansie. Zapraszam zatem do przeczytania relacji z 6 Biegu Pamięci Dywizjonu 303.

Zapisy

Organizator wydarzenia a więc gmina Borki (oraz podległe jej podmioty) limit wszystkich konkurencji ustalił na 200 osób i umożliwił zapisy internetowe już kilka miesięcy temu. Długo zwlekałem z zapisem, chociaż termin wydawał mi się sprzyjający i nie miałem żadnych innych planów na niedzielę 17 lipca. Ostatecznie zapisałem się dopiero na tydzień przed zawodami a opłata startowa na krótszy z dystansów wynosiła 40 złotych.

Biuro zawodów

Stara Wieś zlokalizowana jest w okolicach Radzynia Podlaskiego, więc spokojna podróż autem z Lublina bez zbędnego śpieszenia się zajmuje około godziny czasu. Dzięki uprzejmości znajomych Ewy i Mariusza, który zaproponował kilka dni wcześniej transport nie musiałem martwić się akurat o ten aspekt. Na miejsce dojechaliśmy ze sporym zapasem czasu już około godziny 9:40. Mogliśmy więc na spokojnie odebrać pakiet startowy z biura zawodów. Odbiór pakietu w skład którego wchodził numer, koszulka, izotonik i broszura promująca gminę przebiegł bez większych komplikacji.

Rozgrzewka

Na rozgrzewkę wraz z Mariuszem ruszyliśmy o godzinie 10:15, a więc dokładnie na trzy kwadranse przed startem biegu głównego. Tak jak mam to w zwyczaju przed startem w Starej Wsi w ramach rozgrzewki pokonuje pełną pętle biegu. To stosunkowo krótki bieg, dlatego rozruch może być nieco dłuższy a najważniejsze jest dla mnie, aby sprawdzić każdy fragment trasy, kierunek wiejącego wiatru, ubytki w nawierzchni itp.

Od samego początku byłem świadomy, że trasa jest dłuższa, niż deklarowane 3,303 km. Zazwyczaj wynosiła około 3,6 km. W tym roku linia startu i mety została odrobinę przesunięta w skutek czego dystans wynosił praktycznie 3,7 km. W spokojnym średnim tempie 4:56/km przebiegliśmy z Mariuszem pełną pętle biegu. I tutaj spore zaskoczenie, ponieważ prawie na 2/3 jej długości został położony równiutki asfalt, który zastąpił drogi gruntowe przebiegające między polami i posesjami. Po około 18-stu minutach spokojnej rozgrzewki zmieniliśmy obuwie na startowe i koszulki na te z wcześniej przypiętymi numerami startowymi.

Bieg

Start biegu na dłuższym dystansie zaplanowano na godzinę 11:00, natomiast krótszym dwie minuty później a więc 11:02. Nauczony doświadczeniami z jednej z edycji w 2018 roku w strefie startu postanowiłem zameldować się już na kilka minut przed startem pierwszego biegu. Przed czterema laty nie było mi dane wystartować równo z rywalami, ponieważ grupa biegaczy na krótki dystans wystartowała tuż za pierwszą grupą uczestników mimo, że Organizator planował start w odstępie 3 minut i było to opisane zarówno w regulaminie jak i na plakatach reklamujących wydarzenie. Wtedy odpuściłem bieg w kierunku startu a następnie nawrotkę i pościg za rywalami. W podobnej sytuacji był wtedy Paweł, który zdecydował się na taki manewr i mimo znacznej straty już na samym początku zdołał jeszcze ostatecznie ukończyć wyścig na 3 miejscu.

Tym razem start odbył się punktualnie. Na trasę ruszyliśmy o godzinie 11:02. Od samego początku uformowała się około pięcioosobowa grupka, w której rzecz jasna planowałem być. Już po 300 metrach od startu czołówka natrafiła na niespodziewaną przeszkodę. Mianowicie na środku drogi znalazł się wóz strażacki a jego kierowca bez wątpienia lekko zdezorientowany postanowił ruszyć co wcale nie ułatwiło jego wyprzedzenia (tempo czołówki było szybsze, niż prędkość rozpędzającego się kilkutonowego pojazdu). W połowie pierwszego kilometra zająłem miejsce za dwoma rywalami i postanowiłem obserwować sytuację. Przed minięciem tabliczki z pierwszym kilometrem przeskoczyłem na drugą lokatę. Pierwszego tysiąca zaliczyliśmy w 3:25/km.

Prowadzący ten bieg Grzegorz Machnowski z Terespola starał się co kilkaset metrów zrywać tempo a przynajmniej takie odnosiłem wrażenie. Starałem się trzymać jego plecy i nie zerkać na zegarek, bo nie miało to większego znaczenia. Momentami zaczynałem tracić kontakt na dosłownie kilka metrów, ale wtedy momentalnie zmieniałem kadencję, rezygnując ze swojego “naturalnego” długiego i wysokiego kroku na rzecz krótkiego i niskiego odbicia. Pozwalało mi to na momentalne odrabianie kilku metrów. Drugi kilometr pokonaliśmy również w 3:25/km.

Rozpoczynając trzeci kilometr było już praktycznie pewne, że zwycięstwo rozegra się między mną a Grzegorzem. On cały czas prowadził i próbował mi odskoczyć. Ja choć momentami miewałem przebłyski, aby odpuścić i zadowolić się drugim miejscem postanowiłem “trzymać” plecy. Trzeci kilometr bez większej historii pokonany w 3:22/km.

Zdjęcie wykonane na ostatnim kilometrze biegu fot. Grzegorz Skulimowski

Ostatni fragment trasy liczył blisko 700 metrów. Sytuacja na czele bez zmian. Byłem na plecach Grzegorza, ale nie wypuszczał mnie do przodu. Byłem ciekawy jaki ma pomysł na finisz i co się obecnie dzieje w jego głowie. Nie znał mnie wcześniej. Ja jego również. Być może był zdziwiony, że ponad trzy kilometry trzymam się na jego ogonie i nie może mnie zgubić. Ciężko powiedzieć. Ja byłem w podobnej sytuacji. Nie wiedziałem kim jest, jakie ma życiówki, czy na końcówce jeszcze przyśpieszy, czy prowadzenie od początku dostatecznie go już zmęczyło i być może będzie nieco słabł. Wszystko było zagadką, która za parę chwil miała zostać rozwiązana.

Kiedy do mety pozostało 400 metrów, stwierdziłem, że teraz już nie mogę mu “oddać”, żeby się wysunął chociaż na kilka metrów, bo moje nogi oraz głowa mogą na finiszu już tego nie “udźwignąć”. Wyczekałem do ostatniego zakrętu, w który jeszcze pierwszy wbiegł Grzegorz i natychmiast “depnąłem” wyskakując zza jego pleców. Na tym odcinku obejrzałem się jeszcze dwa razy za siebie, ale Grzegorz chociaż ruszył za mną to jednak musiał odprawić mnie na końcówce wzrokiem. Linię mety przeciąłem w 12:13 a on finiszował zaledwie sekundę za mną, chociaż na ostatnich 50 metrach byłem już pewny swego. Ostatnie 700 metrów przebiegłem tempem 3:03/km. Nie wiem natomiast ile sekund zajęło mi ostatnie 200 metrów, ale przypuszczam, że było szybko.

  • Klasyfikacja OPEN: 1/87
  • Klasyfikacja mężczyzn: 1/64
  • Klasyfikacja wiekowa (13-39 lat): 1/27
Zdjęcie wykonane podczas dekoracji biegu fot. Grzegorz Skulimowski

Zakończenie

Po zakończeniu wyścigu chwilę zaczekałem na dobiegnięcie do mety Mariusza a następnie udaliśmy się do samochodu w celu przebrania się. Wspólnie też ruszyliśmy na schłodzenie, chociaż ja z racji startu kilkunastu minutowego postanowiłem zrobić nieco dłuższe rozbieganie. Pobiegliśmy zatem na drugą pętle z której nadbiegali biegacze dłuższego dystansu oraz maszerowali uczestnicy konkurencji Nordic Walking. Po około trzech kilometrach odłączyliśmy się a ja lekko przyśpieszając dołożyłem jeszcze trochę dystansu. Całość to 8,5 kilometra w średnim tempie 4:47/km. Z każdym kolejnym kilometrem czułem się swobodniej, ale nie miałem pojęcia na którą godzinę zaplanowano dekoracje, więc postanowiłem zakończyć po 40 minutach.

Ostatecznie dekoracje na wszystkich trzech dystansach rozpoczęto dopiero po godzinie 13:30. W międzyczasie mocno się zachmurzyło i spadł deszcz. Odbyło się również kilka konkurencji biegowych dla najmłodszych dzieci.

Muszę przyznać, że puchary dla najlepszych biegaczy oraz chodziarzy w poszczególnych konkurencjach oraz kategoriach były bardzo okazałe. Śmiem twierdzić nawet, że puchar, który otrzymałem za zwycięstwo jest jednym z najładniejszych a na pewno największych w mojej dotychczasowej kolekcji. Jak się później okazało była to jedyna nagroda, ponieważ z różnych przyczyn Organizator zrezygnował w tym roku z dodatkowych nagród rzeczowych.

Zdjęcie wykonane po dekoracji biegu.

Wspomniany puchar jednak od razu został sprawdzony pod kątem wodoszczelności. Mój dobry kolega Damian postanowił zrobić mi niespodziankę i pod pretekstem, że chciałby chwilę taki puchar potrzymać podszedł do stoiska spożywczego i wypełnił go litrem piwa. Byłem samolubny i postanowiłem ten “kieliszek” opróżnić sam. Jakby tego było mało w tym samym czasie wyszło słońce, które zaczęło mocno przygrzewać. Zaczęła się dobra zabawa. Piknik pełną gębą i jeszcze kierowca taki wyrozumiały.

Zdjęcie z toastu za zwycięstwo w biegu.

Ocena imprezy

Do tej pory poza “falstartem” biegu w 2018 roku nie mogłem mieć najmniejszych zastrzeżeń do organizacji imprezy w Starej Wsi. Zawsze świetna atmosfera, wiele konkurencji (nie tylko biegowych) dla przyjezdnych, lokalnych i okolicznych mieszkańców, ciekawe nagrody i losowania. Niestety jak to mówią “nic nie trwa wiecznie”. Najmniej ciekawie staje się jednak, gdy w grę wchodzi polityka. To jest na ogół temat rzeka a ja od polityki staram się trzymać na odległość. Faktem jest jednak to, że w gminie zmieniły się pewne struktury na skutek czego otoczka tegorocznej edycji Biegu Pamięci Dywizjonu 303 była nieco inna.

Nadal to jedno z fajniejszych wydarzeń na biegowej mapie Lubelszczyzny. Nie będę przekreślał imprezy tylko dlatego, że oprócz pucharów “nic więcej nie dali”. Natomiast bez wątpienia konkurencje pozabiegowe tj. tor przeszkód, strzelanie z łuku, zawody strongmenów również przyciągały w poprzednich latach sporo zainteresowanych i całe wydarzenie miało charakter kilkugodzinnego rodzinnego festynu. Tym razem z wyżej wspomnianych zrezygnowano tak jak chociażby z losowania nagród spośród wszystkich uczestników. Coś poszło nie tak, ale zawsze takie kwestie rozbijają się o pieniądze. Rozpędzona inflacja, wzrost cen towarów i usług na pewno nie pomagają. Zmiany polityczne w każdym środowisku również są odczuwalne. Organizator musi jednak pamiętać, że jeśli zmienia się coś na “gorsze” to może mieć to konsekwencje w przyszłości, chociażby w postaci frekwencji. Bieg Pamięci w Starej Wsi broni się jednak swoim specyficznym klimatem i miłą atmosferą. I niech tak po prostu pozostanie.

Published inZawody

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.